Przejdź do głównej zawartości

197.

Zawiedziona jestem
sobą

Cnota mnie pokonała
Rozłożyła na łopatki
kawałek
po kawałku

mnie
polonistkę
a na świadectwie 6

za szybko,
za chaotycznie,

cała ja.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

192.

Nie muszę mieć swojej świty.
Mam gdzieś to, co mówią za moimi plecami, bo jeżeli mówią, to znaczy, że czegoś zazdroszczą.

Wolę być sama niż ciągle czuć, że przy kimś się nie rozwijam, a nawet przeciwnie- tracę chęci.
Nie mam już cierpliwości do wiecznego niedoceniania i wykorzystywania.
Nie chcę już więcej czuć, że nie mam w nikim oparcia, mimo że ktoś nazywa się moim przyjacielem.
Nie lubię patrzenia na to, gdy ktoś stawia kogoś celowo w krępującej sytuacji, poniża kogoś czy oczernia za plecami.

Chciałabym mieć przy sobie dojrzałych ludzi, którzy wiedzą, że pieniądze nie biorą się w portfelu znikąd; którzy mają tyle ambicji, żeby samemu o siebie zadbać.
Chce przy sobie ludzi, którzy będą mnie motywować, inspirować i zaskakiwać;
ludzi, którzy chcą coś osiągnąć pracą, a nie krętactwem i koneksjami.
Chce kogoś przy kimś nie będę musiała się wstydzić, że wiem i chcę wiedzieć; że coś mnie interesuje, a nie frustruje; że coś podoba mi się dlatego, że przyglądnęłam się temu z bliska, a nie dlatego,…

183.

Pamiętam, że z niecierpliwością czekałam na 10 urodziny. Wydawało mi się, że to furtka do nastoletniego życia.

Później w dobie fascynacji magicznym światem Harry'ego Pottera marzyłam o tym, by wreszcie dobić do 15, bo właśnie tyle mieli bohaterowie w mojej piątej, ulubionej części.

Jednak to 16 lat wydawało mi się prawdziwie nastoletnim wiekiem, kiedy człowiek jest zawieszony w słodkiej próżni między beztroskim dzieciństwem i czasem, kiedy będzie zaliczał się do rozrywkowego grona "Młodzieży".

A potem już nie czekałam.
Potem zapomniałam, że wiek może być jakimkolwiek wyznacznikiem mądrości i dojrzałości.
Bo sama uważałam siebie za nastoletnią staruszkę. Tak się czułam, tak funkcjonowałam, tak żyłam.

A potem zaczął się inny czas. Czas odnowy.                                          

I zaczął się 2016.
 Najpierw otrzeźwił nas powiewem przenikającej do szpiku kości ciszy, dał o sobie znać dławiącym płaczem rozpaczy i uczuciem bezdennej pustki, która, wydawało się, że będz…

184.

Nie zostanę tutaj.
Wiem to.
Nie jestem jedną z tych, którym wystarcza małe miasteczko na całe życie. Nie potrafię się tu zaszyć i ciągle tu wracać. Nie potrafię nasycić się tymi samymi twarzami, które codziennie widuje i nigdy nie wystarczą mi te marne, choć cudownie znajome, widoki.
To nie moje miejsce. Choć jednocześnie tak bardzo moje, bo znane od podszewki.

Ale ja zawsze mierzyłam wysoko.
Bo przecież to ja jestem najlepsza.
Bo przecież to ja muszą zajść najdalej.
Bo przecież to ja muszę udowodnić wszystkim, że potrafię.

Nie, nikt nigdy mi tego nie powiedział.
Ja sama w sobie to zasiałam.
Kiedyś taka nie byłam.
Ale teraz cieszę się, że taka jestem choć wiem,że ta chora ambicja aż zżera mnie od środka.
Ale dzięki temu jestem tutaj.
Dzięki temu czuję się mądrzejsza o całe 3 lata walki, upokorzeń, obsesji i paranoi.
Dzięki temu wygrałam walkę o własne życie.

I nigdy nie czułam takiej harmonii.
Nigdy jaśniej nie widziałam celu, który rysuje się na horyzoncie.
Nigdy nie byłam bardziej pogodzona z tym co…